Zamiast podręczników do nauki języka obcego

Moja roczna banicja na ziemiach angielskich (więcej o tej super przygodzie tu) umożliwiła mi zdobycie tego, co dzisiaj uważam za najważniejsze – język angielski. Serio. Nie wiem gdzie bym była, co bym przeżyła i kogo bym znała, gdyby nie znajomość angielskiego. Ale czego się nie nauczyłam to uczyć się języków obcych. Żeby pokazać Wam, jaki jest poziom moich zdolności, przytoczę ulubioną anegdotę mojej rodziny odnośnie nauki: Gdy byłam mała, 1/2 klasa, tata wałkował ze mną „what’s your name?” i „how are you?”. Na 10 podejść, średnio 8 z nich było odpowiedzą, że na imię mam 7 lat. Nic mi nie chciało zostać w głowie. NIC. Jak się okazało po latach, bardzo po latach, bo w liceum, uczenie się na pamięć nie było po prostu moją metodą. W gimnazjum jechałam na tym, co pamiętałam z Londynu, …czytaj dalej!