Czerwiec

Ruszyłam z moim kanałem na YT, ukończyłam kurs konwersacji holenderskich, pojechałam pokręcić się na rollercoasterach, odwiedziłam muzeum holendersko-rosyjskie Hermitage, jechałam rowerem w okropną ulewę, pożegnałam mojego ukochanego kotka, nagrałam film o życiu au-pair,  rozstałam się z moją holenderską przyjaciółką Maxime, poleciałam do Polski, uczestniczyłam w obronie licencjackiej mojego chłopaka, wcieliłam się w rolę ekspertki od podróży i poprowadziłam zajęcia w szkole, przez cztery dni bez przerwy tańczyłam i wydawałam lekką ręką pieniądze podczas piątego już Open’era, walczyłam z ochroniarzami o mojego GoPro, prawie spowodowałam śmierć mojego brata, poleciałam na chwilę w kosmos, chodziłam boso po ulicach i piłam piwo z moimi znajomymi.

Kto nie wierzy – oglądać:

Dziękuję kochani za ten wspaniały miesiąc. A teraz za lipiec! *unosi piwo*

 

Panna Aleksandra na YouTube!

Przez lata byłam wierna Vimeo, ale opowiem Wam jak to jest. Vimeo to takie spotkanie z ludźmi po fachu, którzy mają profesjonalny sprzęt, robią profesjonalny content i ogólnie cali są profesjonalni. Potrzebują najlepszej jakości i wysokich standardów. Na YouTube jest zbieranina najróżniejszych twórców, wszyscy są na tej wielkiej imprezie. Ja uznałam, że w tej pierwszej grupie nie do końca się odnajduję, plasuję się między tutorialami o czesaniu królików a vlogami dziewięciolatków, zatem dam szansę YouTubowi. Poza tym, z Vimeo korzystam tylko jak wrzucam materiał, czyli raz/dwa razy do roku. Z YouTube przy każdej wizycie w toalecie.

Większość treści z Vimeo znajduje się teraz na moim kanale na YouTube (kto nie widział, ten nadrabia), gdzie będą lądowały kolejne twórczości. W tym najnowsze podsumowanie maja (wpis w przyszłą środę):

See ya!