Mam jedenaście lat

Dziś mam jedenaście lat, przede mną wyjazd do Londynu, o którym już kiedyś na blogu pisałam. Radzę się zapoznać z wpisem, by zrozumieć jak ważne to było wydarzenie.

Laska na medal

Po tym, jak przestałam trenować gimnastykę artystyczną, rodzice zapisali mnie na basen (uważam, że moje upośledzenie w pracy w grupie spowodowane jest w większej części tym, że nigdy nie grałam w sporty zespołowe, a jeżeli już grałam, to sama strzelałam gole z połowy boiska. Wrodzony team spirit.) Na tym basenie było super, rodzice nawet nie byli chyba do końca świadomi tego, na co chodzę, bo wyszło, że to nie zwykłe pływanie, a treningi dla przyszłych syrenek. Pływanie w monopłetwie uprawiałam kilka lat, ale nigdy nie byłam szczególnie utalentowana czy zdeterminowana. Na zawody jeździłam mega spięta, ale bardzo mnie one cieszyły i motywowały do trenowania. Mistrzostwa Polski w Toruniu zapamiętałam najlepiej, bo Continue reading „Mam jedenaście lat”

Mam dziesięć lat

Smutny Hiszpan

Bale przebierańców to najlepsze, co moja szkoła miała w ofercie rozrywkowej (dyskoteki były dla starszych klas, sory!). Strój zawsze miałam jakiś z kosmosu wytrzaśnięty- raz eskimos, jakiś paź królowej, potem arabka. Jakbym nie mogła po prostu być księżniczką. W czwartej klasie zmieniłam szkołę. W całym budynku znałam jedną osobę, jedną! Odkąd pamiętam, to jestem strasznie niezręczna poznając ludzi, za bardzo się spinam i staram zrobić jak najlepsze wrażenie, a w rzeczywistości ludzie się mnie potem boją albo wstydzą (haha). Karnawał w nowej szkole uznałam za furtkę do świata nowych kolegów. Pojechałam z mamą do wypożyczalni strojów i wybraliśmy to. Continue reading „Mam dziesięć lat”

Mam dziewięć lat

Dziewięć lat to już nie przelewki, a wczorajszy wpis – o tu.

Pamiętacie granatowe tenisówki z kauczukową podeszwą i czteroma białymi paskami? Zawsze chciałam je mieć. Moi rodzice robili co mogli, bym miała buty dobrej jakości, ale mi to zwisało i powiewało, wolałam te za 20 ziko. Plan był taki: pojechać do babci, namówić ją na zakupy (najłatwiejsza część taktyki), o niczym nie mówić mamie, wrócić po wakacjach z tenisówkami, chodzić w nich tak długo, aż się rozpadną. Cała strategia została tak dobrze obmyślana, że oprócz wymarzonych pantofli, w walizce znalazły się również chodaki. Rodzice załamani, ja szczęśliwa, bo Continue reading „Mam dziewięć lat”

Mam osiem lat

Okej, trzeci wpis z serii „Bajek przed 22”, mam osiem lat.

Mały człowiek

Przez długo długo byłam jedynaczką. Nigdy nie prosiłam o rodzeństwo, zabawa w sklep czy szkołę była super z pluszakami, zabawkami z kinder niespodzianki czy z rodzicami. Podwórkowym dzieckiem też nie byłam, zatem jakiś większych potrzeb społecznych nie posiadałam. Wystarczyła mama, tata, przedszkole i zabawki (ulubioną zabawą było budowanie aqua parku dla figurek z misek, sztućców i kranówy. Basen w Redzie to przy tym pikuś). Gdy w Wigilię moja mama poinformowała dziadków, że jest w ciąży, byłam trochę podekscytowana, bardzo fajnie, będzie więcej zabawek, deal życia. Niezrozumiałe było dla mnie jedno – kiedy się ten nowy człowiek pojawi. Jak już wiecie z poprzednich opowiadań, wiedziałam, że chłopcy mają siusiaki, ale nie wiedziałam jeszcze po co im one są. Continue reading „Mam osiem lat”

Mam siedem lat

Kolejny wpis z urodzinowej serii. Dziś mam siedem lat.

Kiedyś trenowałam gimnastykę artystyczną. Sport okazał się zupełnie nie dla mnie, ale dzięki tym kilku latom na sali zaliczyłam bez problemu gimnastykę na macie w Liceum Lotniczym  (oprócz pływania resztę uwaliłam). W trakcie ferii zimowych odbył się obóz. Nocowałyśmy w szkole sportowej w Gdyni i miałyśmy codziennie treningi. Była dyscyplina pod każdym względem. Dziewczyny miały pochowane ciastka i czekolady, a niektórzy rodzice czaili się przy oknach i przekazywali nielegalne paczki z łakociami (ja byłam niewinna). Był to rok 2001, w radiach królowało Ich Troję, a w kioskach Popcorn trzeba było sobie zaklepać, by nie wykupili wszystkiego. Continue reading „Mam siedem lat”

Mam sześć lat

Za 16 dni kończę dwadzieścia dwa lata. Każde swoje kolejne urodziny przeżywam tak, jakbym nigdy wcześniej ich nie obchodziła, a z roku na rok płaczę dłużej i intensywniej nad mijającym czasem (podczas swojej Osiemnastki ukryłam się na strychu i cichutko popłakałam – miałam wrażenie, że to, co miało mnie w życiu dobrego spotkać, już spotkało, a teraz tylko kredyt i śmierć).

Dwadzieścia dwa – szesnastoletnia Ola miała wybujałe wyobrażenie o dwudziestodwuletniej Oli. Według młodszej wersji mnie za trzy lata powinnam mieć pierwsze dziecko (lol). Żeby nie było, mam jeszcze czas by zrealizować ten plan, ale im dłużej żyję, tym bardziej „odpowiedni moment na dzieci” przesuwa się ku osiemdziesiątce. Do tego dwadzieścia dwa to zupełnie nie moja liczba (podobnie było z siedemnaście i dziewiętnaście – po prostu nie pasuje).

Dwadzieścia dwa lata kończy się raz w życiu i aby uczcić ten dzień wyjątkowo, do 2 grudnia będę opowiadała anegdoty z każdego roku mojego życia. Continue reading „Mam sześć lat”