Część VII

Moja weekendowa przygoda w Belgii była tak spontaniczna, na ile mój brak spontaniczności może mi pozwolić. Wiedziałam tylko, że w każdej chwili mogę wrócić pociągiem do Amsterdamu i być znów we własnym łóżku i na znanym mi terenie. Skąd takie obawy, skoro podróżowałam już nie raz samotnie? A stąd, że tym razem nie miałam kompletnie pewności co do człowieka, u którego miałam nocować (wybrałam ponownie Couchsurfing, także no). Jego konto było kompletnie puste, ale rozmowa była wydawała się całkiem okej.

Do 17:00 wyrobiłam się z zobaczeniem większości rzeczy, które Antwerpia miała do zaoferowania, do tego już trochę zaczęły obcierać mnie buty, a z tej całej spontaniczności nie naładowałam przed wyjazdem telefonu i tableta, jadąc już na resztkach baterii. Miałam się spotkać z mężczyzną, oferującym nocleg, po 22:00, zatem miałam pięć godzin do zabicia. Mogłam zostać i potencjalnie stać się ofiarą morderstwa albo wrócić ostatnim pociągiem do domu i uznać cały wyjazd za udany.

– Halo, mamo, no, czekam, ale myślę, czy nie wracać do domu. Czemu? No nie wiem, chyba się trochę boję… Nie no, mam alternatywę, blisko jest hostel, jak coś to mogę tam pójść, ale fakt, że mogę jeszcze wrócić do domu sprawia, że ta opcja jest mi bliższa sercu niż ryzykowanie swojego życia dla spędzenia nocy w Antwerpii. Hmm… może masz rację, zostanę. Niepotrzebnie panikuję. Napisze potem, paa!

By się uspokoić, poszłam jeść nudle z warzywami do jakiejś azjatyckiej knajpy na starówce, podładowałam sprzęt i poszukałam najbliższego kina. Po godzinie szukania, pytania i korzystania z mapy, wróciłam w okolice tej samej restauracji, by znaleźć kino przecznicę dalej.

– Poproszę bilet na najbliższy seans. Tak, na 19:30. Dankjewel!

Poczekałam pół godziny, przeczytałam w tym czasie opis filmu, a że było to kino studyjne, to nie mógł być to film komercyjny, sztampowy, zwykły.

Za to nie spodziewałam się filmu o kosmicznej kreaturze przypominającej ośmiornicę, która do przetrwania potrzebuje kontaktu sek-su-al-nego z ludźmi, a swoich partnerów albo zabija albo rozkochuje w sobie. Jest też wątek miłosny czysto ludzki – mąż, żona i jej brat. Żona z mężem, mąż z jej bratem, brat z ośmiornicą, ośmiornica z żoną, żona z koleżanką, która też z ośmiornicą. No, prawie ludzki. Tentacle porn w wersji kinowej. Gdyby kogoś zaintrygował ten krótki, jednakże treściwy opis filmu, to nazywa się on „La rejon Salvaje”, znany szerszej publice jako „The Untamed” (po polsku „Nieoswojeni”). A tu link: http://www.imdb.com/title/tt5265960/ .

W kinie było może z piętnaście osób, w tym obok mnie siedzący pan, lat na oko osiemdziesiąt, który chyba ani razu nie mrugnął, a żuchwa mu na dobre opadła (wypadła?).  Według dystrybutora jest to horror, a ja się strasznie boję horrorów, ale tu się nie bałam, ale nie wiedziałam jak będę mogła normalnie wrócić do swojego życia po wyjściu z kina. Jeszcze nie spotkałam się z człowiekiem, który miał mnie gościć na jedną noc, a wrażeń już miałam dość.

Złapałam szybko wifi, zadzwoniłam do rodziców i Bartka, opowiedziałam o tym, co się wydarzyło (tłumaczenie własnej mamie co to jest tentacle porn to bardzo niekomfortowa sytuacja, gorsze by było pytanie o genezę mojej wiedzy w tym temacie). Poszłam napić się piwa i czekałam na Belga, u którego miałam nocować.

– Zanim w ogóle będziemy rozmawiać – czy chcesz mnie zabić? Skrzywdzić? Porwać? Bo jeżeli tak, to chciałabym o tym wcześniej wiedzieć.

W ten sposób poznałam bardzo uprzejmego, gościnnego i troskliwego hosta, który zrobił wszystko, bym się poczuła bezpiecznie.  Jego profil był pusty, bo Couchsurfing usunął jego poprzedni profil, na którym było ponad 100 opinii, a tym tylko jedna negatywna, bo dziewczyna napisała, że Antwerpia ma mało toalet publicznych.

Przeżyłam. Było super.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s