Część II

To było w Halloween. W Abcoude organizowali warsztaty, koncerty, przekąski, miało być wino (darmowe!!!) i cała społeczność miasteczka, czyli około 50 osób i 10 psów miała tam być i się wspólnie bawić. Zrobiłam sobie super make-up, czyli rozcięte usta za pomocą kleju do rzęs, chusteczek higienicznych, czerwonej szminki i wszystkiego innego co mogłam znaleźć w swojej malutkiej, ale ulubionej holenderskiej łazience. Wyszło super, sąsiedzi i Holendrzy mówili “wow, Oula, you look scary!”, dając upust swojej wielomiesięcznie powstrzymywanej chęci wyrażenia opinii na temat mojego wyglądu (życie wśród wysokich, smukłych i wysportowanych pięćdziesięciolatek było tak stresujące, że z tego stresu jadłam jeszcze więcej stroopwafli i nie pokazywałam się na siłowni przez kilka tygodni).

Po całym dniu przygód, darmowego białego wina i straszenia dzieci, wróciłam do siebie, zmyłam z siebie makijaż i wślizgnęłam się pod wcześniej ogrzaną termoforem kołdrę. Znacie ten wyjątkowy w życiu moment, gdy leżycie idealnie w łóżku, poduszka tak cudownie otula głowę, a stopy są ciasno zwinięte w kołdrzany kłębek ciepła? Tak pięknie, że aż żal psuć ten perfekcyjny, chwilowy porządek świata. Wtedy dzwoni telefon. Który został na stole. Daleko od łóżka. W strefie zimna i nieszczęścia. Niechętnie wstałam, odebrałam i słyszę “Ola, idziemy do klubu!”. Spojrzałam tęsknym wzrokiem na moje rozgrzane łóżko, potem za okno, a następnie na moje mało ekscytujące życie au-pair. Ubrałam sweter, vansy, ogrodniczki – Ola idzie do klubu!

Po kilku piwach zaprzyjaźniłam się ze wszystkimi w klubie, każdemu pokazałam zdjecie makijażu, który miałam na sobie tego dnia i tłumaczyłam, że ja już byłam dawno w łóżku, ale postanowiłam wydać pieniądze na alkohol, frytki i trochę więcej alkoholu, co nikogo nie przeraziło jak mnie. Każdy wręcz mi gratulował odpowiedniego wyboru. Wtedy zobaczyłam ją. Samotnie stojącą dziewczynę, która piła piwo i nie widziała jeszcze zdjęcie mojego makijażu. Poprawiam szelki, wyciągam tableta (możemy poświęcić moment na to, że zabrałam tableta do klubu? Dziękuję.) i podchodzę bliżej.
-Hej, widzę, że jesteś tu sama.
-Hej…Nie, ja jeste-
-Zobacz mój super makijaż jaki dziś miałam na halloween!
-Yyy, no super…
-Dobrze się bawisz tak sama?
W momencie, gdy to powiedziałam, uświadomiłam sobie jedną, bardzo, bardzo ważną rzecz. Tak ważną jak to, ile kotów można głaskać jednocześnie oraz drugą, równie istotną kwestię, to jest przelicznik euro na stroopwafle i czipsy.

Byłam w klubie gejowskim.

Nigdy w swoim życiu krótkim jak moje nogi nie przypuszczałam, że stanę się natarczywym typem podbijającym do typiarek w klubie! Dziewczyna wróciła do swoich koleżanek, jednocześnie dając mi mojego pierwszego kosza od kobiety. Stałam przy tym stoliku jeszcze chwilę, odtwarzając w głowie całą sytuację w kółko. Fala wstydu i upokorzenia zalała moje myśli i jak tsunami uderzyła w pęcherz. Biegiem poleciałam w stronę toalety. Staję w kolejce, przebieram z nogi na nogę, a przede mną stoi ta sama dziewczyna, która zdegustowana moim widokiem, posłała swoim koleżankom wzrok typu “jezu, znowu ona”.

Nigdy nie robiłam smutniejszego siku jak wtedy.

Bądź na bieżąco tu: https://www.facebook.com/pannaleksandrablog/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s