Dziwne akcje cz.2 „Weganizm”

Zmiana nawyków żywieniowych okazała się nie tylko nowością kulinarną, ale również poznałam swoją rodzinę i najbliższe środowisko na nowo. Od taty usłyszałam kilka razy „zrobiłbym spaghetti, ale… nie jesz mięsa…” co zawsze łamie mi serce, Bartek zbytnio się tym nie przejął, od początku full support i nie komentuje tego, gdy w najgorsze dni, błagalnym wzrokiem, proszę go o tosty z serem i ketchupem (co mi się czasami zdarza, nie będę tu nikogo oszukiwać), a z mamą wspólnie poznawałyśmy nowe smaki, przepisy i to dzięki niej poprosiłam o wsparcie dietetyka, który pokazał, że jedzenie parówek sojowych i hummusu to nie jest pełnowartościowe danie. Wrogo nastawione były tylko osoby, z którymi nie jestem jakoś szczególnie związana i rzucały oklepane teksty, że ludzie to mięsożercy, bo przecież mamy kły (mi te kły jakoś szczególnie nie pomagały, gdy jadłam 3-dniowego , zimnego schaboszczaka z niedzielnego obiadu), że skąd niby wezmę białko i chłopak mnie rzuci, bo nie ugotuje mu golonki. A prawda jest taka, że nawet jak jadłam to mięcho, to jadłam tylko kurczaka z ryżem w sosie słodko-kwaśnym, parówki i klopsy. O powodach przejścia na weganizm pisałam we wpisie Kuchnia wegańska | Małe miłości.

Babcia była w szoku, ale okazała sto procent wsparcia. Poszłyśmy kiedyś na zakupy. Zatrzymałyśmy się u rzeźnika, by kupić wszystkie cuda na galaretę i obiad. Widzi Pan, ona w ogóle nie je mięsa, ani jaj, same warzywa! Patrzę na babcię, potem na rzeźnika, który wychodzi zza lady. Staje przede mną, zakrwawione od mięsa rękawice oparł na bokach i mówi: Naprawdę?! A tak dobrze wygląda! Udko jest, policzek też. Biorąc pod uwagę profesję tego pana, byłam przekonana, że mówi o mięsie do klientki. A ja stoję z tą siatą pełną pora i batatów.  Uśmiecham się niepewnie, płacę za zakupy, zabieram szybko babcię, bo jeszcze powie, że jej wnuk też nie je mięsa i facet pomyśli, że rodzina jakaś nawiedzona.

Wyznaję jedną zasadę: jeżeli ja gotuję – robię to na swoich zasadach i mogę wybrzydzać ile chcę, jeżeli ktoś inny gotuje – staram się dostosować, najbardziej jak się da. Trochę śmietany w zupie? Dobra, da radę. Tort urodzinowy na jajach? Wezmę kawałek. Nie wpadam w szał, czasami muszę pokombinować i na obiedzie u znajomych zjem po prostu więcej warzyw i pyr (ale naleśnikom babci nie odmówię). Tak samo podchodzę do tego tematu, jeżeli chodzi o kwestie zdrowotne. Nie poruszam nigdy tematu sama, bo potem jeszcze usłyszę, że narzucam swoje przekonania. Jeżeli ktoś zapyta o to, skąd biorę białko czy jak się czuję bez jedzenia mięsa, opowiadam o tym ze szczegółami, by cała historia miała sens. Interesuję się tym, więc buzia mi się czasami nie chce zamknąć i mówię o śmietanie z nerkowców czy zaletach soczewicy. Czasami wyczuwam, że ktoś jest sceptycznie nastawiony. Nie pokazuję zdjęć maltretowanych kur i krów. Nie należę też do tych, którzy będą się upierać przy tym, że weganizm to jedyna słuszna dieta, bo tego akurat nie wiem. Ale nie zdajecie sobie sprawy z tego, ilu wśród moich znajomych to dietetycy! Jeden kolega, który w trakcie rozmowy ze mną, jadł zupkę chińską jako pierwsze danie, a makaron z sosem ze słoika na drugie, mówi, że jestem nawiedzona i robię sobie krzywdę, a do tego ja nie wiem nawet co jem, bo soja jest mo-dy-fi-ko-wa-na! Innym razem dziecko koleżanki (mniejsze ode mnie, ale bardziej rozwydrzone) mi wyznało, że mama mu powiedziała, że jak nie będzie jadło mięsa, to będzie głupie jak ja 😦 całe szczęście maluch jadł codziennie to mięcho z frytkami. Przyszłe pokolenie polskiej inteligencji uratowane.

Święta nie jestem, jak już pisałam, tosty z serem Bartka czy naleśniki babci są wegańskie, nawet jeżeli by ociekały smalcem i pływały w żółtku. Ale najgorzej jest, gdy widzę słodycze. Do czarnej czekolady przekonałam się dopiero niedawno, ale gdybyście widzieli co ja czasami odwalam… Gdy jestem sama, lody czy mleczna czekolada to żaden problem. Problem dopiero się robi, gdy człowiek chce zachować pozory przy innych. Ktoś częstuje ciastkami? Nie, sory, nie jem nabiału. Rafaello? Kurcze, tam jest serwatka… Lody owocowe? Czy są one na mleku? Ślina leci, bo dopiero co w swoim łapczywym pysku trzymałam piętnaście Rafaello, a teraz muszę odmówić, bo usłyszę Czy ty przypadkiem nie jesteś weganką? Jestem najgorszą weganką, gdy pod nosem mam Familijne, mleczną czekoladę z okienkiem czy Ben&Jerry’s. Staram się, serio, ale kurde… Chyba już się wystarczająco poświęciłam dla zwierząt, środowiska i własnego zdrowia rezygnując z mięsa, mleka i Danio, by odmawiać sobie paczki m&m’sów… tych z orzechami oczywiście!

Dlatego na tym blogu dodaję przepisy, by nikt mi nie mówił, że jem trawę, jak jakaś krowa :/

 

2 thoughts on “Dziwne akcje cz.2 „Weganizm”

  1. Rety, jak dobrze, że napisałaś ten post! Wśród tych wszystkich wegańskich blogerów i ich 100% zaangażowania czuję się jak alien, kiedy po prostu na spotkaniu rodzinnym albo przed ,,najcudowniejszymi” dniami w miesiącu zjem coś, co zawiera mleko albo jajko. Doszło nawet do tego, że zaczynam mówić, że jestem wegetarianką, mimo że jem wegańsko w 95% albo nawet więcej. Super jest wiedzieć, że na świecie są takie osoby jak Ty, które podchodzą do tego bez spiny i nie kryją się z tym, że mają chwile słabości.

    Polubienie

    1. Dłuuugo bałam się nazwać siebie weganką, bo bałam się, że będę krytykowana na każdym kroku za to, że nie zawsze się trzymam wegańskich założeń. Często po prostu chcę też ułatwić ludziom życie ze mną – np. nie robię zamieszania, że mój wege kotlet smażył się na tym samym oleju ci mięso. A poza tym… czasami chcę mi się lodów śmietankowych noooo. Gdy ktoś mnie pyta o to, czego mi brakuje najbardziej po przejściu na weganizm mówię jedno: spokój. Nie mówię tu o osobach, które serio są zainteresowane, ale o tych, co poważają moje wybory, krytykują i szufladkują.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s