Couchsurfing bez przypału

Couchsurfing to taka super sprawa – masz wolne łóżko, kanapę, wrzucasz swój profil na stronę i udostępniasz za darmo miejscówkę do spania dla osób z innych krajów. Możesz również nie udostępniać niczego (jak ja) i po prostu korzystać z dobrodziejstw tego wymysłu. Ale halo, jak to? Żadnych pieniędzy? Nic w zamian? Kultura osobista, uśmiech i chęć przygody – tyle, nic więcej. A co jak dziewczyna, sama, szuka noclegu? Jak ma dać sobie poczucie bezpieczeństwa? (od razu mówię: tak, mężczyźni również padają ofiarom różnych nieprzyjemnych sytuacji. Ja jestem dziewczyną (wahania nastojów jako potwierdzenie) i nie chcę się wypowiadać w imieniu reprezentantów siusiaków, ale oczywiście rady są unisex!).

Podróżowanie solo daje ogromne poczucie wolności, niezależności i rozwija jak nic innego. Jako kobieta muszę przestrzegać kilku zasad, by czuć się bezpiecznie. Dotychczas moje samotne podróże nie wychodziły poza Europę, zatem większych różnic kulturowych w relacjach damsko-męskich nie miałam okazji doświadczyć. Na to jeszcze przyjdzie czas, biorę rozbieg na bliskich terenach. Ale lepiej dmuchać na zimne, bo inaczej się możemy sparzyć do dalszych podróży (mam nadzieję, że docenicie tę grę słowną).

Kilka czynności, które sprawiły, że poczułam się pewniej ze swoim wyborem nocowania u obcego mężczyny, czyli jak podróżować i nie dać się zabić: Couchsurfing.

1.Wybierz hosta z dużą ilością opinii

Na stronie jest wiele profili początkujących hostów, ale w przypadku podróżowania solo, warto szukać opcji wśród tych, których profil jest pełny pozytywnych opinii. Wiem, każdy kiedyś zaczynał, ale ryzykowanie i narażanie się na niebezpieczeństwo nie jest celem podróżowania. Najkorzystniej szukać wśród innych kobiet i rodzin, ale takich jest garstka. Poczytaj komentarze, napisz wiadomość prywatną do osoby, która nocowała wcześniej u tego hosta (najlepiej, jeżeli również podróżowała sama). Zapytaj o wrażenia, poczucie bezpieczeństwa i warunki. Tu nie chodzi o wybrzydzanie, a o zagwarantowanie sobie cudownej przygody bez wizyty na pobliskim komisariacie.

2. Zrób śledztwo w social mediach

Jeżeli na profilu są dostępne linki do Facebooka, Instagrama, bloga, Twittera, Linkedina – sprawdź je. Lepiej poznasz hosta i upewnisz się o jego autentyczności. Może akurat się dowiesz, że macie wspólnego znajomego albo lubicie oglądać koty w Internecie.

3. Rozmowa

Zapytaj o dojazd, komunikację miejską, czy będzie dostępny ręcznik i czy nie ma zamiaru dzielić z tobą łóżka. Od razu postaw sprawę jasno! Co więcej, jeżeli wolisz zwiedzać miasto samotnie, bez hosta, lub odwrotnie, chcesz, by host tobie towarzyszył, ustalcie to jeszcze zanim przyjedziesz. W trakcie rozmowy mogą wyjść jakieś nieścisłości, które będą świadczyły o tym, że typek kręci. A takich bez zastanowienia odrzucamy! A, no i najważniejsze – jeżeli poproszą o pieniądze – zgłoś to!

4. Plan B

Budżet wyjazdu musi uwzględnić ewentualny nocleg w hostelu. Jeżeli host okaże się typem spod ciemnej gwiazdy albo warunki będą nieznośne, pakuj się i jazda do najbliższego hostelu. Na miejscu możesz znaleźć nowego hosta, a poprzedniego sprzedać na couchsurfingowej policji. Dodatkowo, w niektórych miastach są obecne grupy hostów, którzy służą pomocą w takich sytuacjach. Warto ich poszukać przed wyjazdem i zapisać namiary. PS. Zawsze miej przy sobie swoje dokumenty i wartościowe rzeczy.

5. Poinformuj bliskich o swoim miejscu pobytu

Podaj rodzicom, partnerowi, przyjaciółce, babci – najbliższej osobie, która wyciągnie cię z tarapatów – adres hosta, jego dane i numer telefonu. Jeżeli planujesz kupić miejscową kartę SIM, wyślij również swój nowy numer.

W tym całym zamieszaniu nie można zapominać o jednym: jedziemy na przygodę! Do nowego kraju, nowego jedzenia, nowych miejsc, nowych ludzi. Przed nami same nowości! Ja się bałam najbardziej na świecie, o siebie, swoje rzeczy, ale przełamałam się, podciągnęłam spodnie i poleciałam. Bałam się aż do chwili, gdy witałam się z hostem, ale spojrzałam na to z tej strony: dla niego również jestem obca, on też może się bać, że go skrzywdzę lub okradnę. Zaufanie jest tutaj podstawą, ale i zachowanie trzeźwości umysłu. Stay safe!

 

25 thoughts on “Couchsurfing bez przypału

    1. Podróżuję na budżecie, zatem 3 dni w Mediolanie to dodatkowe 100 euro minumum za hotel 😀 gdy wybiorę się na wakacje czysto wypoczynkowe – tylko hotel. A weekend w innym kraju i szybka wizyta w najważniejszych miejscach – byle mieć gdzie spać! 🙂

      Lubię to

  1. Fajny wpis – już nie raz słyszałam o couchsurfingu, za każdym razem myśląc, że to świetna opcja… ale zawsze było jakieś ale. Jestem panikarą, więc od razu wyobrażam sobie najgorsze. Kurcze – a skąd mam wiedzieć, że będę bezpieczna? A jak coś się stanie? Itd. Z drugiej strony – to o czym wspominałaś – to działa przecież w obie strony. Obawy zawsze brały górę, ale kto wie – może wezmę Twoje wskazówki do serca i w końcu się skuszę? Chociaż generalnie preferuje podróżowanie we dwoje 🙂

    Lubię to

    1. Gdyby mój Bartek był ze mną w Holandii, to bez zastanowienia bym go wzięła pod pachę i z nim poleciała 😀 ! ale tak zostaje mi podróżowanie solo. Ja jestem też straszną panikarą i od razu miałam w głowie film, że dzieje się najgorsze. Pierwszą noc słabo spałam, jakbym czuwała, ale potem było już lekko 😀

      Lubię to

      1. W marcu tego roku zdecydowaliśmy się co prawda nie na couchsurfing, a na airbnb (przy okazji weekendu w Barcelonie) i jest to naprawdę świetna opcja :)! Kto wie, może któregoś dnia spróbujemy także couchsurfingu? 🙂

        Lubię to

  2. Podróżowałam z couchsurfingiem dwa razy – Niemcy – i wspominam to bardzo dobrze 🙂 Tak jak pisałaś – jak najwięcej trzeba ustalić przed samą wizytą. Powtórzyłam twój schemat 😉 Oczywiście obczajka w social mediach, komentarzach na serwisie, rozmowarozmowarozmowa, co, gdzie, kiedy, na ile dni, jakie warunki spania, co z jedzeniem (czy możemy swobodnie korzystać np z kuchni), czy chcemy/możemy spędzać ze sobą czas. Stopień zaangażowania couchsurferów jest bardzo różny, dlatego warto to delikatnie wybadać przed wyjazdem – czy trafiliśmy na kompana do podboju miasta, czy może kogoś, kto pogada z nami chwilę przy śniadaniu/kolacji i zostawi nas w spokoju na resztę dnia. Mój ojciec raz zastał po prostu otwarte drzwi i nawet nie zobaczył swojego hosta, ja trafiłam na dziewczynę, z którą gotowałam (do dzisiaj pamiętam nasze śniadania), zwiedzałam miasto i świetnie spędzałam czas.

    Ma to swoje plusy i minusy: ciężko o prywatność i nie jest się do końca niezależnym. To nie hotel, tylko mieszkanie z innym człowiekiem, może nawet w jednym pokoju, problemy z powrotami (raczej wątpię, że ktoś da Ci klucze). Wszystko ma swoją cenę 😉 ale polecam jako studencką przygodę w wersji ekonomicznej, bo to czas, żeby jak najwięcej się o życiu uczyć i jak najwięcej ludzi poznawać, tym bardziej z innych krajów.

    Lubię to

  3. Szczerze mówiąc od dawna posiadam profil na tym słynnym portalu, ale nie jestem w stanie się przemóc. Nie lubię wisieć komuś na głowie. Mimo wszystko do hotelu wracam kiedy chcę i jak chcę. Z pewnością plusem jest pobycie z lokalsem, ale na to też znajduję jakieś rozwiązanie, bo nie wracam z podróży bez nowych kontaktów. Niemniej twój tekst z pewnością będzie świetny przewodnikiem, dla tych którzy dopiero rozpoczynają przygody. 🙂

    Lubię to

    1. Miałam o tyle komfort, że dostałam klucze i czasami spotykałam hosta dopiero późnym wieczorem albo rano, przed jego pracą 🙂 ale masz rację, hotel daje poczucie niezaleźności 🙂

      Lubię to

    1. Ja zrobiłam risercz z góry na dół, no wiedziałam, że nie umrę w nocy, ale i tak ciężko było mi spokojnie zasnąć pierwszej nocy 😀 tym bardziej, że w domu hosta nie było internetu, co odczułam jakby mi odebrano podstawowe prawo człowieka! 😀

      Lubię to

  4. Po raz pierwszy będę korzystać z tego typu opcji (co prawda przez airbnb) już pojutrze – czekają mnie trzy dni w Barcelonie ;). Co prawda nie lecę sama – podróżowanie solo chyba nie jest dla mnie, ale mimo wszystko długo wahałam się czy skorzystać z couchsurfingu czy może jednak tak jak zazwyczaj z bookingu i jakiegoś hostelu. Przed rezerwacją zasypałam dziewczynę, u której się zatrzymujemy mnóstwem (naprawdę!) pytań i w sumie to dziwie się, że mimo tego zaakceptowała nasz przyjazd :D! A czy było warto po raz pierwszy skorzystać z opcji spania u os. prywatnej okaże się już w środę po powrocie do Polski.

    Lubię to

    1. Zanim wszystko zobaczę, muszę napisać jedno – co za świetna strona!!! Sama mieszkam poza Polską i uwielbiam czytać wpisy innych kobiet na emigracji! Poszedł lajk na fb, bym nie zapomniała! Buziaki z Amsterdamu!

      Lubię to

  5. Uwielbiam Couchsurfing, ale głównie korzystałam z niego z przyjaciółką lub chłopakiem. Raz byłam sama u Hosta w Bangkoku i mam świetne wspomnienia, bo było kilku Coghsurferów u niego 🙂 To też ogromna zaletą – można poznać ludzi z całego świata, bo często nie jesteśmy jedynymi gośćmi. W Chiang Mai np. spaliśmy u 70-letniej Amerykanki, która gościła naraz 6-7 osób. Wszyscy razem jedliśmy kolacje i rozmawialiśmy na różne tematy. Rewelacja! Korzystałam z CS mnóstwo razy i nigdy nic złego się nie stało tylko miałam dwie dziwne sytuacje, ale to osobna opowieść. Może kiedyś napiszę o tym na blogu… 😀 Pozdrawiam z Teneryfy! Acha, warto dodać, ze wypada dać Hostowi jakiś mały upominek np. magnes z Polski, zakładkę do książki, pocztówkę, coś słodkiego albo małpkę z polską wódeczka 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s