Grudzień

Grudzień od zawsze był moim ulubionym miesiącem – urodziny, Mikołajki, Święta Bożego Narodzenia, Sylwester – miesiąc zabawy i przygód! Szybki skrót tego najlepszego okresu w roku!

Urodziny spędziłam w Kattenkabinet, czyli muzeum kotów, które zachwyciło mnie tym, że oprócz kolekcji obrazów, plakatów, wierszy, filmów i pocztówek z podobiznami kotów, po obiekcie poruszały się też i te prawdziwe zgredy! Od dzieci ze szkoły otrzymałam kwiatki urodzinowe (o moich dzieciach z pobliskiej podstawówki pisałam tu), a dzień zakończyłam z Coco i Maxime w kinie. Magiczne Zwierzęta i jak je znaleźć – trzeba zobaczyć! Dla efektów, fabuły, postaci. Solidne 9,2/10. Do tego przyszły paczki od rodziców i Bartka, które na maksa mnie rozczuliły.

Szóstego grudnia – wyczekany przez Holendrów Sinterklaas. Przygotowania zaczynają się kilka tygodni wcześniej, gdy Sint ze swoimi Zwarte Pieten przypływa z Hiszpanii. Dzieci i dorośli wystawiają swoje buty i marchewki dla Amerigo, konia Świętego Mikołaja, i aż do piątego grudnia oczekują niewielkich podarunków. Ja się załapałam na pysznie cieplutkie skarpety! Gdy Sint przyjechał do szkoły, dzieci łapały pepernoten rzucane przez Zwarte Pieten, witały się z Mikołajem i śpiewały piosenki. Największa zabawa jest dopiero w Pakjesavond (5.12), gdy wszyscy się zbierają i albo w postaci Suprise (tradycja polegająca na przygotowaniu oprawy do przentu, np. ja w tym roku zbudowałam samochód z kartonu, w którym schowałam prezent) albo wyciągając z wielkiego worka, odbierają swoje oficjalne prezenty. Do każdego upominku jest dołączony liścik z wierszem o odbiorcy z podpowiedziami odnoszącymi się do podarunku. Szóstego grudnia Sint wraz z pomagierami wraca na swoją łódź i przy akompaniamencie dziecięcych piosenek wraca do Hiszpanii. Piękna tradycja, wszyscy się cudownie bawią bez znaczenia na wiek i każdy bierze całą oprawę bardzo poważnie!

Z okazji Sinterklaas zrobiłam przepyszny piernikowy wege sernik, który zabrałam na Pakjesavond do dziadków Coco. Oprócz moich urodzin, odbyły się również dwudzieste urodziny Maxime. Co ja bym bez niej tu zrobiła! Bliżej memu sercu już chyba się być nie da 🙂 wybrałyśmy się na urodzinowy lunch do Amsterdamu. Wybrałyśmy Toastable, gdzie podają niepoważnie dobre i grube tosty! Wielki plus za wege opcję, do tego nie byle jaką, bo z hummusem z cukinii, szpinakiem, suszonymi i świeżymi pomidorami, papryką, cebulą i, uwaga, palonymi migdałami! Coś nieziemskiego! Po powrocie na szybkości zrobiłyśmy najsłodszy blok czekoladowy na świecie w ramach urodzinowego tortu. Mówiłam już, że w Holandii się rozgotowałam na dobre?

Na swoje urodziny dostałam od Holendrów Museumkaart, która umożliwia darmowy wstęp do wszystkich muzeów w Holandii. Gdy do mnie dotarła, wzięłam Coco pod pachę i pojechałyśmy do EYEmuseum, poświęconym historii filmu. Wystawa tymczasowa – współczesne wykorzystanie filmów analogowych (tutaj shoutout do Bartka i jego zdjęć analogowych). Tłumaczenie Coco czym jest klisza, że zdjęcia się wywoływało, że artyści na tej wystawie kombinowali ze światłem, barwnikami, modyfikacją klisz było dla mnie ważnym punktem mojego pobytu, przełomowym wręcz. Dokonałam tego, co sobie założyłam tu przyjeżdzając – zainteresowałam małą czymś, co interesuje mnie (tym bardziej, że ciągle od niej słyszałam „muzea są nudne”), a gdy w drodze powrotnej usłyszałam, że nie może się doczekać kolejnego wyjścia, moje serce przepełniło się szczęściem i dumą (z niej… i trochę z siebie).

Święta spędziłam w domu. Rodzice zaprosili Coco do Polski i było to dla niej bardzo ekscytujące wydarzenie, a ja spełniłam swoje założenie postawione w 2015 roku. Gotowanie (procesu pilnował kot Trafik, ale na jego nieszczęście było bez jego ulubionej kaczuszki…), dekorowanie choinki, przygotowywanie stołu, potem Wigilia, opłatek, prezenty, dwanaście dań. Wszystko było dla niej nowe, inne. Do tego doszło trochę zwiedzania, poznawania i oglądania. Coco wróciła do domu po tygodniu, a ja zostałam jeszcze na trochę. Sylwester z przyjaciółmi, a po nowym roku wyjazd w góry. Ale o tym w styczniowym poście.

Piękny miesiąc pełny przygód, prezentów, nowych znajomości, cudownych chwil z bliskimi. Mówiłam, że grudzień to najlepszy czas w roku 🙂

Processed with VSCO with t1 preset

3 thoughts on “Grudzień

  1. Pingback: pannaleksandra

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s