Amsterdam | Małe wycieczki

Pierwszy raz w Amsterdamie byłam w gimnazjum, na wymianie szkolnej. Opórcz Rijksmuseum i Van Gogh Museum odwiedziliśmy wtedy wszystkie pozostałe, większe atrakcje. Potem kilka razy w trakcie wizyt u Remiego, a tym razem przyjechałam sama, by nadrobić zaległości w zwiedzaniu. Jak się okazało, a było to łatwe do przewidzenia, kolejki do każdego muzeum były ponad dwugodzinne. Szczęście w nieszczęściu, znalazłam inne, równie ciekawe rzeczy do roboty.

20160325_130818.jpg

Przyjechałam w porze lunchu i szukałam miejsca by spokojnie zjeść. W końcu się poddałam i kierowałam się do najbliższego Albert Heijn, a tu bam – spot, gdzie serwują falafel.  8/10.

20160325_131404.jpg

Z tymi szachach u mnie to dziwna sprawa. Bardzo lubię grać,  ale z wygrywaniem u mnie słabo. Either way, rozgrywka z Panem na ulicy była bardzo przyjemna.

image

image

image

20160325_133626.jpg

Vondelpark w innych warunkach pogodowych byłby jeszcze piękniejszy.

20160325_134715.jpg

Latem, na placu przed Rijksmuseum (Museumplein), organizowany jest Uitmarkt – wydarzenie promujące kulturę w Amsterdamie. Wystawiają się muzea, teatry, galerie, gra muzyka, jest w programie spektakl open-air – gdy ja byłam, moza było obejrzeć Soldaat van Oranje.

image

Jak już wspomniałam, kolejki były tragiczne, ale wpadła mi do ręki ulotka nowego muzeum. Bez wahania się tam wybrałam.

image

image

image

image

image

Muzeum Banksiego i Warhola może dziwić trochę – Street art w muzeum do tego porównany do pop artu. Obie wystawy są autonomiczne, na różnych piętrach i zachowane w innym tonie. O Banksym mówi się tam bardziej jako o społecznym wandalu, który trafiał w sedno prostymi przekazami. O Warholu jako ikonie nadchodzących zmian i zawsze o krok przed nami. Ciekawa kolekcja, ale pozostawał niedosyt.

image

image

image

image

Mieszkania na kanałach to w Amsterdamie czy Utrechcie niż szczególnego. Ale zdarzają się takie cudeńka, dzięki którym aż chce się mieć własną pływającą chatkę.

20160325_162048.jpg

W końcu wyszło słońce. Było ciepło i bezwietrznie. Na placu Dam był organizowany protest i uczczenie pamięci tych, którzy zginęli podczas ostatniej serii ataków terrorystycznych. Po minucie ciszy odśpiewano piosenkę o tym, że Biblia, tak samo jak Koran, mówi o miłości, a nie zabijaniu.

image

image

image

image

image

Kolejny raz pożegnałam się z miastem, które ma w sobie tak wiele z moich wspomnień. Nie było to łatwe pożegnanie, łezka się bezczelnie uwolniła z oka, ale jak zawsze, pewnie tu jeszcze wrócę.

Kolejny post – Haga!

PS. Rotterdam przywitał mnie tak:

20160325_184512.jpg

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s