Moje miejsce | Małe miłości

To jest taka dziwna tęsknota. Gdy ktoś coś o tym miejscu wspomina, czuję palący ból w żołądku i przypływ radości. To jest trochę jak z zakochaniem – chcesz wiedzieć więcej o swojej miłości, chcesz o niej mówić, chcesz z nią spędzić każdą chwilę, a gdy ktoś inny o niej mówi, zachowujesz czujność (wszyscy zazdrośnicy tego świata, rozmiecie mnie, prawda?). Jestem trochę płaczliwą osobą, hobbistycznie uronię łezkę tu i tam, więc gdy powiem, że płakałam wtedy i wtedy, to nie jest to wyjątkowa sprawa. W samolocie płakałam 2 razy – pierwszy, gdy lądowałam w Polsce podczas przerwy świątecznej, gdy mieszkałam w Londynie (więcej o tym pobycie TU), a drugi – gdy przyleciałam do Holandii po 2 latach nieobecności. Ale to było dziwne! Po prostu się popłakałam jak dziecko. Jakbym wróciła do domu. Byłam tak szczęśliwa, że pierwsze co zrobiłam na lotnisku, to kupiłam stoopwafels (ciastka ociekające karmelem) i byłam spełniona. Nic więcej od życia nie chciałam.

DSC03013

DSC02971-kopia
Idealnie płaskie wrzosowisko.

DSC02981

DSC03109
Słodycze na śniadanie to była ostateczna karta przetargowa za moją duszę. Fruchten hagelslag.

O Holandii wypowiadam się zawsze z taką pasją, jakbym ten biedny kraj urodziła, wychowała i nauczyła jeździć na rowerze (pun intended). Gdy w 2010 roku przyjechałam tam pierwszy raz na wymianę, to było jak w bajce. Piękna pogoda, zapach świeżego prania (anegdota: gdy moja mama kiedyś kupiła przypadkiem ten sam proszek, którego używała mama mojego hosta, to siedziałam w domu i wąchałam pranie. Ulubione wspomnienia zawsze mają najpiękniejsze zapachy), tyle pięknych ludzi na pięknych rowerach. Jest płasko, zielono, architektura zachowana w jednym stylu. No i tak mi już zostało. Zakochałam się w kraju, w człowieku, w kulturze, w jedzeniu, w tych rowerach. By zmniejszyć swoją tęsknotę, dodałam parę holenderskich elementów do mojego życia tu, w Polsce. Mam uroczy holenderski rower, uczę się języka, gdy mam okazję, kupuję pepernoten albo stroopwafels, a jak znajdę gdzieś speculoos to wyrywam włosy ze szczęscia. Czasami posłucham radia, pooglądam wydarzenia.

DSC02988

DSC02973

DSC03168
Ten park jest tak piękny, TAK piękny!

DSC00251

Czemu? Nie wiem. Tak wyszło. Żałuję, że nie jest to Hiszpania, bo hiszpański jest bardziej uniwersalny od holenderskiego, ale no tak wyszło. Taka moja mała miłość. A wiadomo, miłość jest ślepa i nie chcę dostrzegać wad tego kraju.

DSC03149

DSC03144
Ogromne jezioro na samym środku małego państewka.
DSC02918-kopia
O dziwo początki z kajtem miałam własnie tam. Codziennie chodziłam na wrzosowisko by puszczać latawce i trenażery.

A gdyby tęsknienie grało na gitarze i śpiewało, to brzmiałoby trochę tak:

 

2 thoughts on “Moje miejsce | Małe miłości

  1. Pingback: pannaleksandra

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s