Studiowanie nie ma sensu

Studia. Kwestia sporna w naszym kraju, bo jak głosi znane, chociaż bardzo krzywdzące powiedzenie – McDonald czeka na studentów z otwartymi ramionami. Krzywdzące jest na wielu poziomach.

1. Praca w maku – jak każda inna, legalna praca – nie hańbi. Do tego daje całkiem niezłe możliwości rozwoju.
2. Chęć nauki (ok, w niektórych przypadkach przedłużenie dzieciństwa) powinna być zachwalana, a nie upodlana.
3. Samo ślęczenie na wykładach przez 5 lat, by po obronieniu się trzasnąć drzwiami uczelni krzycząc „HALO GDZIE JEST MOJA PRACA HALO MAM DYPLOM!” to naprawdę słaba opcja. Studiowanie daje tak wiele, gdy wiemy gdzie się udzielać. Poza uczęszczaniem na zajęcia i coroczne integracje jest cały, ciekawszy świat super studentów.
4. Idąc do liceum już słyszałam wśród rówieśników, że nie ma sensu iść do ogólniaka, bo nic się po tym nie ma. A po technikum są papiery zawodowe. I pieniądze. I praca. I jedna wielka utopia po tym technikum, a liceum jest fuj, bo po co iść na studia jak można do pracy.

Studia nie są obowiązkowe w Polsce. Jest to osobisty (lub z pomocą rodziny) wybór, jeden z tych doroślejszych, który ma nas powoli ukierunkować zawodowo. Różnie to wychodzi, niektórzy trafiają za pierwszym razem i realizują się zgodnie z założeniami kierunku, a inni ponarzekają, jak głupio jest na studiach, ale poszukają czegoś w zamian. Poszukiwania bywają ciężkie i żmudne, ale zdecydowanie warto pokręcić się w kółko, niż stać w miejscu. Rynek pracy mamy obecnie taki, że warto posiadać dyplom ukończenia szkoły wyższej. Oczywiście, jak już wcześniej wspomniałam, nie jest to obowiązkowe. Są tacy, co radzą sobie świetnie bez matury. Każdy dokonuje w jakimś stopniu świadomego wyboru i należy to uszanować – czy to zawodówka, liceum, praca czy studia. Najważniejsze, to szukać form rozwoju i próbować. Nie mówię, że zawsze będzie super, bo nie każdemu będzie odpowiadać klimat koła naukowego, ale może podpasi program ambasadorski czy praktyki. Trzeba szukać.

Ja, będąc na już na trzecim roku studiów I stopnia, miałam nie raz szansę przyglądać się działaniom moich kolegów z uczelni. Koła naukowe, organizacje studenckie, studenckie programy rozwojowe organizowane przez korporacje, konferencje, wystawy, targi pracy. Każdy rok zaczyna się od rekrutacji, plakatów i stoisk promocyjnych. Nie trzeba nawet się wysilić zbytnio, by okazja do zdobycia doświadczenia znalazła się przed naszymi oczami. Niezależnie od kierunku, każdy może coś dla siebie znaleźć. Poświęcenie około 10 godzin tygodniowo na poznawanie nowych ludzi, zdobywanie nowych umiejętności i poszukiwanie swojej drogi to nic w porównaniu do rezultatu, jaki otrzymamy, w zamian za swój czas i zaangażowanie. Ja wiem, że Wasz czas jest drogocenny i nowe sezony seriali same się nie obejrzą, ale… no nie wiem jak inaczej Was przekonać, poza tym, że cały sezon Gry o Tron i Chirurgów to średnia ilość godzin poświęcona na dodatkową pracę pozauczelnianą. Miesięcznie.

Kolejny post zapoczątkuje serię wpisów poświęconym możliwościom, jakie daje status studenta – w kole naukowym, organizacji studenckiej, klubie. Wpisy będą poparte opiniami osób aktywnie działających w tych obszarach, by nie wprowadzać Was w błąd. Pierwszym tematem będzie program ambasadorski największej międzynarodowej firmy HRowej Adecco – opowiem Wam na czym polega praca ambasadora, jakie są oczekiwania firmy wobec studenta i co taki student otrzymuje w zamian.

Resized-S8AQR
Ulubiona kwestia działalności pozauczelnianej.

2 thoughts on “Studiowanie nie ma sensu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s