Miałam jedenaście lat, gdy pojechałam na wymianę.

PICT0143
Natural History Museum – 2005

Mój brat w tym roku skończył 12 lat. To przecież tak niewiele, zaledwie 6 klasa. Gdy na niego patrzę, nie mogę sobie wyobrazić, by mógł wyjechać teraz do Londynu na rok, bez rodziców. Bałabym się, trzęsłabym się nad nim, martwiłabym się o jego samopoczucie, a jestem tylko jego siostrą. Sama teraz wiem, ile odwagi było w moich rodzicach i rodzinie siostry mojej mamy. Ile odwagi było we mnie, a ile dziecięcej ciekawości?
Wątek wyjazdu do Anglii jest warty więcej niż jeden wpis. Dla mnie ten czas jest drugim początkiem życia, decyzją,
która zmieniła wszystko. Aby podkręcić dramaturgię sytuacji, przedstawię realia wyjazdu: Ja – 11 lat, bez rodziców, Anglia, Londyn, siostra mojej mamy i jej rodzina, dzielenie pokoju z moim kuzynem, Igorem, katolicka szkoła, polska szkoła w weekendy, znajomość języka na poziomie „kot, pies, dom”.

Po roku wróciłam do domu. Wróciłam do szkoły, do 6 klasy. Wróciłam na treningi pływania. Miałam 12 lat, a czułam się, jakbym już życie przeżyła. Kolejny taki moment odbył się podczas moich 18 urodzin. Nie wróciłam taka sama, ani lepsza ani gorsza, inna. Z resztą, kto by wrócił taki sam, gdyby przez rok żył w innym środowisku, jadł codziennie ciasta na deser w szkole, nosił mundurek jak w filmach i … rozumiał obcy język?

Nie umiem się uczyć z książek, nad czym bardzo ubolewam, bo mam poczucie, że tracę przez to wiele – gdyby stworzyli plac zabaw przygotowujący do medycyny, to może dzisiaj bym się uczyła anatomii. Muszę być w sytuacji całą sobą, mówić, słuchać, widzieć, dyskutować, dotykać – wtedy obiecuję, nauczę się wiele. Przez rok w Anglii nauczyłam się języka na tyle, by zdać tamtejsze SATsy na dobrym poziomie i nawet dostałam się do kolejnej szkoły. Anegdota: gdy w szkole zadawali coś dla chętnych, moja mama mówiła „ty zawsze jesteś chętna”. Wyszło z tej lekcji tak, że byłam chętna nawet wtedy, gdy nie rozumiałam co nauczycielka mówiła, ale tak, byłam chętna. Działałam na rzecz biblioteki szkolnej, dyżurowałam w stołówce, udzielałam się w projektach plastycznych i nawet grałam w orkiestrze szkolnej na pianinie, chcąc tutaj podkreślić, że wtedy byłam na poziomie „Sto lat” i „Cicha noc”. Strasznie brzmiała ta orkiestra.

Bardzo tęskniłam za mamą, tatą i bratem. Wtedy zaczęłam wchodzić w ten mocny okres dojrzewania, gdy ma się masę pytań, higiena jest człowiekowi obca, a ciało robi co chce. Pomimo bliskości jaka istniała między mną a moją ciocią, brakowało mi mamy, a maile i telefony zapełniały tę cząstkę w bardzo małym stopniu. Ale hej, byłam dzielna!

Może mi nie uwierzycie, ale nie chciałam wracać do domu. Przygoda miała trwać. Poznałam nowych ludzi, w tym przyjaciela, z którym trzymam kontakt do dzisiaj, chodziłam do dwóch szkół równocześnie, mieszkałam w największym mieście Europy i, co najważniejsze, mówiłam po angielsku.

Ten rok otworzył mi drzwi na nowe, lepsze życie. Wiem, że nie nauczyłabym się angielskiego w Polsce, dlatego mam tak wielki szacunek dla tych, którzy tego dokonali. Uczę się teraz Holenderskiego, ale wiem, że nie nauczę się, dopóki tam nie wyjadę na parę miesięcy. To była moja jedyna szansa w życiu na odkrycie świata, który chowa się za murami szkoły i rodzinnego domu. Okazał się być tak kuszący, że po powrocie chciałam więcej przygód, wyjazdów, nowych znajomości. Odkryłam w sobie ciekawość świata, którą pielęgnuję do dzisiaj.

A co zmieniło Twoje życie?

5 thoughts on “Miałam jedenaście lat, gdy pojechałam na wymianę.

  1. Pingback: pannaleksandra
  2. Pingback: pannaleksandra

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s